RODZINA

Po co Ci las? – masz nas.

No dobra. U mnie nie było tak drastycznie jak u bohaterek co drugiej książki ostatnich lat. Nie wyprowadziłam się z dnia na dzień. Po drodze między wielkim miastem a wsią zaliczyłam jeszcze krótką przerwę w małym miasteczku (swoją drogą to całkiem niezła aklimatyzacja na drodze do zmian). Ale od początku.

Warszawa (od urodzenia). 2012. Korpo.
Plan na życie: hm… bo ja wiem. Praca?
Życie uczuciowe co najmniej pogmatwane.
Rodzina? Serio? Może po 30stce.
Sposoby na spędzenia czasu wolnego: typowe. nieciekawe. nudne.
Dzień za dniem, który wygląda tak samo, choć człowiek łudzi się, że jest wręcz przeciwnie. Że cyferki na koncie. Że kolacje w dobrych knajpach. Że wakacje. Plan na życie jest aby mieć. I mieć. I mieć coraz więcej. I przeżyć. Tak po prostu. Ale i tak żeby z tego życia jak najwięcej… mieć.

2013. To rok w którym świat zwolnił. Otworzył oczy.
Koniec korpo.
Zostałam żoną.
Wyprowadziłam się na ‚daleki wschód’.

2018. Jest nas czwórka + kot.
Mieszkamy na wsi. Tak – prawdziwej wsi. Nie na przedmieściach. Krowy, kury i inne nienaturalne atrakcje, które widywaliśmy kiedyś w tv.
Zamiast widoku z 15 pietra wieżowca – rano przez okno widać spacerujące polami sarny.
Zamiast 10 sklepów tuż pod wyjściem z bloku – cudowni sąsiedzi z przetworami własnej roboty za płotem. I z miodem. I z sercem na dłoni.
Zamiast korpo – własna firma dzięki której poznajemy fajnych ludzi i robimy w życiu to co lubimy, a do tego mamy czas dla siebie nawzajem.

I wszyscy pytali po co?
Przecież zostawiasz najlepsze możliwości. Przecież zmarnujesz najlepsze szanse. Przecież zawsze będzie czas, żeby zaszyć się w głuszy. Przecież stamtąd wszyscy uciekają.
Mieli rację – pewnie zmarnowałam tysiące szans jakie dawała mi stolica.
Ale ani przez moment nie żałowałam, że zamiast mieć wybrałam być.

Myślę, że ta historia jest typowa. Nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ale może znajdzie się ktoś kto wątpi, że życie może wyglądać zupełnie inaczej.
Że może być spokojne. Że można budzić się z uśmiechem. Że można cieszyć się z tego co się ma. Że czasem warto zwolnić i zastanowić się czego tak naprawdę nam w życiu trzeba.
Że można rzucić wszystko, choć bywa to trudne i nawet w środku życia zacząć je na nowo.
I  żyć tak, żeby w końcu zacząć zauważać świat dookoła, który wcale nie pędzi. Wystarczy samemu się zatrzymać.
I że nawet w dzisiejszych czasach można być szczęśliwym.

 

Tym samym witajcie (jeśli ktokolwiek tu kiedyś zawita) w naszej bajce.

n.

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Reply
    Places and Plants Blog
    2 lutego 2018 at 00:58

    Zazdroszczę 🙂 Taka zmiana chodzi za mną od długiego czasu 🙂

    • Reply
      natalia
      2 lutego 2018 at 09:26

      Za mną chodziła w podświadomości. I stała się można powiedzieć z dnia na dzień. 🙂 I mimo wszelkich dobrych rad, które mówiły jak to źle będzie – jest cudownie. Także polecam. Bardzo.

  • Reply
    Izabella Gaudyńska
    6 lutego 2018 at 12:35

    Ja z tych typowych mieszczuchów i pewnie w takim życiu bym się nie odnalazła. Ale rozumiem Cię doskonale i gratuluję, że odnalazłaś swoje szczęśliwe miejsce. 🙂 I absolutnie nie uważam, żebyś marnowała szanse, czy zostawiała możliwości. Twoja szansa, to to, co sprawia, że jesteś szczęśliwa i żyjesz jak chcesz. Zastanawiam się ile osób, biegających jak mrówki do pracy w mieście i z powrotem, jest naprawdę zadowolonych z życia. Część pewnie tak, ale na pewno nie wszyscy. 😉

    • Reply
      Natalia z Domu między paprociami
      6 lutego 2018 at 13:04

      Jak najbardziej zgadzam się z tym, że życie na wsi nie jest dla każdego. Ludzie, którzy szczerze kochają miasto i jego możliwości też są szczęśliwi. Ale tak jak piszesz jest część ludzi, którzy gdzieś się w tym pędzie zagubili. Biegną bo biegną. Zarabiają bo zarabiają i wydają bo zarabiają. I chyba nawet nie mają chwili żeby zastanowić się czy właściwie są szczęśliwi i co by im dało szczęście. Nieważne czy na wsi czy w mieście. 🙂

  • Reply
    Iwona
    12 lutego 2018 at 09:34

    jestem absolutnie przekonana, że nikt z nas nie został stworzony do życia w klatce (bloku) ale blisko przyrody, współdziałając z nią 🙂 Pozdrawiam z mojego lasu! 🙂

  • Leave a Reply