PODRÓŻE RODZINA

Rzuć wszystko i uciekaj w Bieszczady

Chociaż na urlop 🙂

Uwielbiamy odpoczywać w ciszy i spokoju. Z dziećmi. Czy to się przypadkiem nie wyklucza?

Wszystko się da wystarczy się dobrze zorganizować i wybierać odpowiednie miejsca (i wcale nie mam na myśli 5 gwiazdowych hoteli gdzie z samego rana po dzieci przyjedzie animator/opiekunka i odda je dopiero po kolacji. Chociaż… ale nie).

Chcemy Wam przedstawić miejsca, które odwiedziliśmy z Potworami i okazały się one dzieciolubne. Takie miejsca, które sprawiły, że my wypoczeliśmy, a dzieci nie umierały z nudów albo pod ciężarem karcących spojrzeń właścicieli lub innych wypoczywających.

Jako, że odpoczywać uwielbiamy w miejscach gdzie nie ma tłumów, towarzyszy nam cisza i bliskość natury naszym celem często stają się właśnie Bieszczady. I tak trafiliśmy do Smolnikowych Klimatów. Agroturystyki prowadzonej przez przesympatyczne małżeństwo Siudaków i… małą Jagnę. Więc kto jak nie rodzice lepiej rozumie czego rodzic potrzebuje.

 

PLUSY:

– blisko nie ma właściwie nic. W małym wiejskim sklepiku możecie się zaopatrzyć w podstawowe produkty, ale nie jest to Wam do niczego potrzebne, bo jeśli żywicie się na miejscu niewiele już w siebie wciśniecie.

– trochę dalej też jest niewiele. Można pojechać do Cisnej. Pozwiedzać okoliczne cerkwie. Ale poza tym zostają jedynie spacery po szlakach mniejszych i większych. Wycieczki rowerowe. Chodzenie boso po rzece.

– na miejscu właściciele zadbali o to aby dzieci miały się gdzie bawić, a rodzice gdzie odpoczywać (hamaki obok piaskownicy i drewnianego domku to rewelacyjny pomysł). Duża odległość domu od drogi (po której i tak rzadko coś jeździ) sprawia, że Potwory mogą biegać spokojnie po całym terenie. A i jeszcze mały basen, który w upały na jakie trafiliśmy był cudownym wybawieniem.

– jest kameralnie. Pokoi jest dosłownie kilka. Właściciele mieszkają za ścianą. Wszyscy poznają się podczas posiłków. Wieczorami wszyscy siedzą sobie przed domem. Można poznać fajnych ludzi (bo czy ktoś niefajny wybiera na urlop Bieszczady?). A jeśli na się ochotę na ciszę można wrócić na hamaki.

– jest ładnie. Jeśli jeszcze tego nie odkryliście macie do czynienia ze ‚zboczeńcem estetycznym’. Jakoś nie jestem w stanie odpoczywać w brzydkich miejscach. Miejsce musi mieć to coś. Duszę. A to ma. W całym domu pachnie drewno. Widać, że ktoś zadbał tu o szczegóły.

– zasięg. Nie wiem czy wszyscy, ale my mieliśmy problemy z zasięgiem. I to było cudowne.

– niebo. Chyba nigdy nigdzie nie widziałam tak pięknego nieba jak w Bieszczadach. A ilość spadających gwiazd może zapewnić szczęście i pomyślność na kilka kolejnych pokoleń. Siedzisz sobie przed domem, wpatrujesz się w gwiazdy i czujesz obecność miejscowych Biesów i świat jakby zwalnia na chwilę.

– natura bardzo bardzo blisko. Dzikie zwierzęta są mądre i trzymają się z daleka od ludzi. Także nie trzeba się oglądać przez ramię na każdym spacerze szukając wilków i niedźwiedzi. Ale wystarczy trochę uważności i można znaleźć na piachu jakieś dziwne ślady. Albo trochę ciszy aby z bliska zobaczyć kogoś wyjątkowego.

 

MINUSY

– droga. Może od nad nie jest w Bieszczady ‚aż tak daleko’ bo mamy tam jakies 420km, ale nie da się ukryć, że jakość samej drogi mogłaby być przyjemniejsza (albo mieliśmy wyjątkowego pecha trafiając na sporo letnich remontów)

– zapora nad Soliną. Wybaczcie wszyscy miłośnicy i Ci, którzy masowo się tam zaręczają (tak, w przeciągu jednego krótkiego spaceru widzieliśmy 2 takie pary) to miejsce jest po prostu brzydkie. Zalane mnóstwem budek oferujących jakościowo wątpliwe produkty. Powiecie jak wszędzie. Ale jakoś mi to nie pasuje do pięknej i dzikiej natury tych pięknych gór. Ciężko poruszać się tam z wózkiem.

– komary. bzzzzz 😉

– jelenie i łosie. Piękne i też je lubimy, ale nie jak nagle pojawiają się na drodze.

 

Jest to fajne miejsce gdzie da się wyciszyć i naładować akumulatory. Da się pobyć razem ale i znaleźć moment na to żeby pobyć sam na sam ze sobą. Miejsce chyba głównie dla tych, którzy potrafią przełączyć się na tryb ‚odpoczynek’, a nie koniecznie muszą spędzać każde wakacje w trybie ‚zwiedzanie’. Część naszych znajomych po wyjeździe w Bieszczady wróciła… znudzona i chyba zniesmaczona. Pojechali tam, bo faktycznie w ostatnich latach zrobiło się to modne. Wszyscy uciekają w Bieszczady to dlaczego nie my. Ale to nie jest miejsce, które przypadnie do gustu każdemu. I całe szczęście. Może właśnie dlatego nadal jest takie wyjątkowe.

You Might Also Like

9 komentarzy

  • Reply
    Adela
    6 lutego 2018 at 11:48

    Brzmi na bardzo ładne miejsce. Też lubimy uciec daleko od gwaru miasta. Aczkolwiek w Bieszczadach jeszcze nie byliśmy. Ciekawa jestem jak się blog rozwinie.

    • Reply
      Natalia z Domu między paprociami
      6 lutego 2018 at 12:45

      Bieszczady są jednym z naszych ulubionych kierunków. Choć przez wiele lat też sama nie mogłam tam dotrzeć. Także polecam z całego serca. Spokój tam ma w sobie coś wyjątkowego. A co do bloga sama jestem ciekawa. To jedno z tzw. postanowień noworocznych. Oby się udało 🙂

  • Reply
    Izabella Gaudyńska
    6 lutego 2018 at 12:25

    Normalnie nie jestem fanką aż takiego spokoju, ale tak to opisałaś, że aż zamarzył mi się podobny wyjazd. 😉 Wyobraziłam sobie tę ciszę, spokój. Nie wiem co prawda, jak długo bym wytrzymała w takich warunkach – skoro wiecznie mnie ciągnie, żeby coś gdzieś porobić, zamiast odpocząć, ale sama wizja naprawdę kusząca. 😀

    • Reply
      Natalia z Domu między paprociami
      6 lutego 2018 at 12:46

      Ale tam jest co robić 😉 Pakujesz plecak i idziesz na szlak. I jednocześnie coś robisz i odpoczywasz 😉

  • Reply
    Iwona
    12 lutego 2018 at 09:32

    Nigdy nie byłam w Bieszczadach ale jeśli Bóg da, w tym roku się tam wybieramy!! Nie ma „wybacz”, muszę tam w końcu pojechać, pomimo, że mieszkam niemlaże w lesie – nigdy nie mam go dość. Szkoda tylko, że Bieszczady są coraz mniej dzikie….

  • Reply
    Natalia z Domu między paprociami
    12 lutego 2018 at 09:42

    Niestety coraz mniej miejsc na ziemi pozostaje dzikich, ale w Bieszczadach na szczęście tą dzikość nadal widać. I jak pisałam, jest to miejsce na tyle ‚nudne’, że nie przyciąga pewnych typów ludzi, którzy by tej dzikości zagrażali 🙂

  • Reply
    Cah - Mototrasa
    12 lutego 2018 at 09:45

    My regularnie wyjeżdżamy w Bieszczady. 🙂 Jeździmy na moto, więc dla nas trasy są przepiękne, chociaż sama droga może zostawiać wiele do życzenia. 🙂 W Smolnikowych Klimatach nie byliśmy, ale są niezwykle urokliwe, więc być może przy okazji się zatrzymamy. 🙂

  • Reply
    Monika
    12 lutego 2018 at 22:29

    Zastanawiam się nad odwiedzeniem Bieszczad na majówkę. Pół Europy już zjechałam a w Bieszczadach jeszcze nie miałam okazji być. Najwyższy czas to zmienić:) Dzieci jeszcze nie mam, ale sama też bym się chętnie wyciszyła gdzieś z dala od wszystkiego. Pozdrawiam serdecznie!

  • Reply
    paulina
    13 lutego 2018 at 21:46

    Bieszczady zawsze będą mi się kojarzyć z aktywnym relaksem, pięknymi widokami i małymi przygodami. Lubię tam wracać, pewnie kiedyś zabiorę tam swoje przyszłe dzieci, aby pokazać im piękno polskich gór 🙂

  • Leave a Reply